Przejechać pareset kilometrów żeby oglądać z trudem "pypki" w warstwie inwersyjnej to już zakrawa na jednostkę chorobową zaczynającą się na literę J wg MSKChiPZ. No ale jak sobie człowiek coś postanowi to już ratunku nie ma.

Cel był jeden ... nasz dalekoobserwacyjny skrót GSA czyli Góra Świętej Anny na Śląsku skąd w sprzyjających warunkach można zobaczyć kawałek Tatr i sporą część Beskidu Żywieckiego i Śląskiego.

Warunki dnia 12.01.2021 żopy nie urywały stąd będzie konieczność odwiedzenia tego miejsca po raz kolejny a jest co zwiedzać i oglądać zważywszy że Tatr Zachodnich stamtąd nie przywiozłem choć granica 200+ została przekroczona.

Stanowisko strzeleckie rozstawiłem na parkingu przy Domu Pielgrzyma i przed wschodem rozpocząłem batalię o cokolwiek....

Na początek czapę wystawiła jej wysokość Babia Góra...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Później małe zerknięcie w kierunku Pilska... i Elektrowni Blachownia...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jako że Tatr Zachodnich nie było widać, pomyślałem że nad północno - wschodnim zboczem Diablaka w tych warunkach może coś zamajaczyć... i nie myliłem się. Pokazały się ledwo co wierzchołki Tatr Wysokich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opis i odłegłość...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No cóż trzeba wrócić w lepszych warunkach oraz mieć czas żeby zwiedzić to wspaniałe miejsce. Gwoli wyjaśnienia tytułu... jest to pieśń ku czci Św. Anny, którą niegdyś z chórem prezentowaliśmy w Sąsiadowicach na Ukrainie na odpuście - a nuciłem całą drogę.

W drodze powrotnej do Rzeszowa odwiedziłem jeszcze słynne Grodzisko w Jaworznie oczywiście bezskutecznie ale na pewno na nie zawitam przy dobrych warunkach widzialnościowych

 

Sprzęt... Canon 6D2 + Sigma 150-600 S.

Pozdrawiam dalekoobserwacyjnie......

 

 

Witaj Pani... Matko Matki...

23 kwietnia 2021

Wróć...